Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yankee candle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yankee candle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 grudnia 2013

Święta zaklęte w zapachach - nowości Yankee Candle

Cześć Dziewczyny!

Pewnego ponurego, deszczowego dnia wybrałam się na Krakowski Kazimierz w ramach poprawy humoru. Musiałam oczywiście wstąpić do sklepu z Yankee Candle i zaopatrzyć się w nową porcję wosków i świec na święta. Zakupy uważam za bardzo udane, obecnie ich aromaty umilają mi zimowe wieczory.





Red Velvet
Zapach inspirowany słynnym deserem Red Velvet. Bardzo słodki, opisywany jest jako kremowe ciastko oblane lukrem. Intensywny, trochę duszący aromat lepiej sprawdzi się w dużych pomieszczeniach. Dominują w nim nuty wanilii, plus lukier.




Vanilla Satin
Spokojny, stonowany zapach, o waniliowo-kwiatownych nutach. Nie jest przytłaczający ani duszący, o średniej intensywności, dla mnie, w sam raz do mojego małego pokoiku. Wanilia jest tu nietypowa, bardzo delikatna, zmieszana z aromatem drzewa sandałowego.




Strawberry Buttercream
Świeca inspirowana czerwonymi truskawkami zanurzonymi w bitej śmietanie. Pachnie słodko, trochę przypomina cukierki. Przyjemny, jedynie truskawki są tu mało wyczuwalne a szkoda.





Vanilla Cupcake
Zapach waniliowej babeczki, łączący w sobie aromaty biszkoptu, wanilii, lukru oraz cytryny. Kolejny maślany, słodki zapach o średniej intensywności. Nie dusi, nie drażni.





Cranberry Ice
Po prostu żurawina, a dokładniej żurawinowe lody. Zapach jest intensywny, słodki, odrobinę za ostry dla mnie. I tu podobnie jak w przypadku Red Velvet, palę go chwilkę i gaszę, lub ustawiam w przestronnych pomieszczeniach.



To tyle z moich pachnących zakupów. Znacie te zapachy? Macie swoich ulubieńców Yankee Candle? Chętnie poczytam o Waszych preferencjach :)


Pozdrawiam
Marta





poniedziałek, 25 listopada 2013

Co mi pachnie w domu, czyli Yankee Candle

Witajcie Dziewczyny!

Zima zbliża się już wielkimi krokami, wyciągnęłam z szafy zimową kurtkę i kozaki, Galeria Krakowska jest już cała przystrojona lampkami i choinkami (co ja akurat uwielbiam...) i podobno dziś rano padał śnieg. Nienawidzę listopada, tego przenikliwego zimna i wilgoci, nie mam ochoty wychodzić z domu i zawsze nabawię się kataru. Jedyna myśl, która mnie pociesza, to nadchodzący grudzień, święta i nastrój Bożonarodzeniowy.
Na poprawę humory dekoruję swój pokój, szukam prezentów dla bliskich i ostatnio cały czas palę wosk Yankee Candle Fluffy Towels, czyli Puszysty Ręcznik. 




Jest to słój który kupiłam w tamtym roku, jednak nie używałam go prawie wcale i jest cały, praktycznie nowy. Podobno to zapach Ariela, ja osobiście bardzo go lubię, bo nie jest przytłaczający i natarczywy. Według producenta to świeży zapach czystych ręczników, wyjętych prosto z suszarki z dodatkiem delikatnych nut cytryny, jabłka, lawendy i lilii. Mój nos nie jest na tyle wrażliwy, żeby rozpoznawać nuty zapachowe, dlatego nie wypowiem się na ten temat.
Ponieważ mam skłonności do migren, zazwyczaj nie jestem w stanie wytrzymać długo w pomieszczeniu, gdzie unosi się zbyt intensywny zapach. Zazwyczaj palę woski tylko kilka minut, a i tak woń Yankee Candle unosi się jeszcze długo.





A Wy znacie woski Yankee Candle? Macie jakieś ulubione zapachy, które mogłybyście polecić?

Pozdrawiam


Marta